Strona główna > Koncerty, wystawy, filmy > Parę dni po filmie "13-ty dzień" Fatima (relacja)

Facebook

Odwiedziny

Naszą witrynę przegląda teraz 1 gość 

Parę dni po filmie "13-ty dzień" Fatima (relacja) Email
wtorek, 18 października 2011 09:31
fatima film2Przystaję, wracam myślami do tych niezwykłych obrazów, które mnie wtedy poruszyły. Siostra Łucja - piękna kobieta, z czułym, zatroskanym, lecz pełnym ciepła spojrzeniem, kreśląca na naszych oczach historię swojego życia. Jej wspomnienia z dzieciństwa ożywają i jesteśmy świadkami cudownych objawień Matki Boskiej w Fatimie, gdzie 13 maja 1917 roku, która ukazała się dzieciom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi.

Skojarzenia nasuwają się same. Maryja przychodzi do ubogich, niewinnych i radosnych dzieci, tak jak maleńki Jezus zrodzony, aby zbawić świat, wybiera ubogą stajenkę i prostych pastuszków, na pierwszych swoich świadków. Niebiańska Pani ogarnia dzieci nieskończoną  miłością, która daje im siłę, poczucie bliskości, ufność i całkowite zawierzenie Maryi. Na pytanie czy zgodzą się cierpieć dla zbawienia ludzi w imię jej miłości? - bez wahania mówią TAK! Przesłanie fatimskich objawień zawiera się w jednym zdaniu - odmawiajcie codziennie różaniec! Różaniec jako najprostsza, ale i najskuteczniejsza droga do zbawienia, do odwrócenia się od grzechu, do zbawienia dusz…Przez kilka miesięcy, każdego 13-go dnia Święta Panienka ukazywała się dzieciom, przekazując im swoje orędzie.

Lipcowe objawienie zawierało proroctwa II Wojny Światowej, fali komunizmu i zamachu na Papieża, jako znak ogarniającego świat zła i życia bez Boga. Dzieci obarczone tajemnicą były niemal od początku prześladowane. W ich sercach toczy się walka z pokusami i ludzką nienawiścią. W swej bezgranicznej ufności do Maryi są nieugięte. Ich wierność w modlitwie zachwyca i wzrusza a zachowanie tajemnicy jest cenniejsze od doczesnego życia. One już żyją niebem…W sposób szczególny poruszyła mnie scena uwięzienia dzieci, kiedy to zamknięte w celi, pełne trwogi wobec współwięźniów, urzekły ich dziecięcą niewinnością. Nagle mija strach i muzyka przełamuje barierę obcości. Płynie radość z tańca. Lecz dzieci nie zapominają o modlitwie a ich postawa wyzwala skruchę i świadectwo wiary u więzniów, modlą się razem…

Film warto było zobaczyć. Wzruszenie przeplata się ze zdumieniem faktami objawień (cud „tańczącego” słońca, który widziało ok.70 tys. ludzi). Jak zatem odnieść się dzisiaj do przesłania z Fatimy? Czy jesteśmy gotowi w imię Miłości Bożej, znosić upokorzenia i wiernie podążać za Maryją w jej fatimskim wołaniu o zbawienie świata? Czy mamy odwagę stać się jak dzieci i bez wstydu i lęku odmawiać różaniec? Pytania te przypomniały mi moją drogę do różańca. Wiem jak trudne są początki. Pierwsza myśl negowała wszystko. Inni tak, ale nie ja, ucieczka od tej odpowiedzialności, kroczenie łatwą ale i pustą, w pewnym sensie drogą. Z czasem pokonałam niechęć, własną kpinę, śmieszność w oczach innych i wrażenie świętoszkowatości - bo to właśnie czułam obserwując modlących się na różańcu. Potem przyszła myśl, czy podołam? Małymi kroczkami testowałam systematyczność aż modlitwa weszła w stały rytm dnia. Znalazła się zawsze ta chwila i ten czas na zebranie myśli i skupienie w modlitwie. Przyłączając się do kółka różańcowego wiedziałam, że dam radę. Życzę wszystkim niezdecydowanym odwagi w podjęciu decyzji o stałej, codziennej modlitwie różańcowej. Życzę pięknej wymiany myśli w czasie rozważań tajemnic i wielu łask Bożych, które spływają przez wstawiennictwo Maryi. Wierzę, że poznanie różańca to też dar, za który  jestem Bogu wdzięczna.

Parafianka